POLSKIE WYBRZEŻE 2013



Znudzeni bezproduktywnym leżeniem na plaży i odliczaniem godzin do obiado-kolacji postanowiliśmy spędzić urlop w inny sposób. W pierwszą wyprawę pojechaliśmy bez wcześniejszych przygotowań, bez dobrego sprzętu i bez większego planu na wycieczkę. Co później będzie naszą stałą wypadkową każdego wyjazdu.
Przyzwyczajeni do podróżowania autem, z wielką przestrzenią, gdzie można zapakować wiele niepotrzebnych rzeczy, musieliśmy zmieścić się w niewielkie sakwy. Ciężko było zrezygnować z paru rzeczy… ale jak się okazało z czasem, nie potrzebowalibyśmy ich wcale.
W czerwcu 2013 roku ruszyliśmy pociągiem na Szczecin, stamtąd już rowerami  na Międzyzdroje a następnie już wybrzeżem na Hel. Standardowo jak każdy szanowany turysta promem na Gdynię, Krynica Morska i do Malborka, na pociąg powrotny tej 12 dniowej tułaczki. Łącznie przejechaliśmy ponad 700 km. Nie jest to wielka, powalająca cyfra, ale jak na pierwszą wyprawę bez przygotowania, nie ma co narzekać. Szlaki na mapie nijak się czasami miały do rzeczywistości, traciliśmy kilometry, natomiast zapału nie.  
Nie będziemy się rozpisywać, chcieliśmy tylko zachęcić, bo podróż wybrzeżem jest genialnym początkiem dla wszystkich, którzy chcą inaczej spędzić czas, trasa nie jest zbyt wymagająca, za to przede wszystkim malownicza. Oczywiście można jak my, bez dobrej mapy przemierzać liczne kocie łby, kilometrowe piaski, wydmy, trafiać na zamknięte poligony, i w ogóle gubić się bez sensu, ale nawet z takich rzeczy wniosek jest jak najbardziej pozytywny.  Trasę polecamy, a co najważniejsze można ją przejechać nawet na 30 letniej holenderce, nie inwestując w drogi sprzęt…:)









1 komentarze:

  1. Czytamy i lubimy - tylko czemu tak mało rzeczy wrzucacie? My też zahaczyliśmy rowerami o polskie wybrzeże w czerwcu 2013!

    OdpowiedzUsuń